PYTANIE ZA 100 PUNKTÓW DO NIEDOWIARKÓW - SKĄD SIĘ WZIĘŁA BIŻUTERIA I PRZEMYSŁ JUBILERSKI? :)

Rozumując logicznie, zakładam, że pomysł na przyozdabianie ciała minerałami podpatrzono u starożytnych szamanów, druidów, czarownic, zielarzy i uzdrowicieli. Szamanizm został zdemonizowany w obliczu 'nauki' i przypisano mu takie atrybuty, jak: narkotyki, grzybki, diabła, voodoo, złodziejstwo i inne 'odstraszacze'. Wiadomości takie zasiano w wielu głowach po to, aby ludzie trzymali się jak najbliżej miast, w których mogą być kontrolowani, a jak najdalej od natury, gdzie pozostają wolni umysłem, oraz po to, żeby przypadkiem nie wierzyli w wibrację inną, niż własnego telefonu ;) Wrażliwe osoby nie potrzebują używek - mają dostęp do wyższych wymiarów, często negatywnych, obcych emocji (podłapanych ze zbiorowej podświadomości), sny i wizje 24 godziny na dobę. Tacy to starożytni empaci spędzali całe życie sam na sam z przyrodą, z dala od skłóconego społeczeństwa, pojawiając się tylko w wioskach wtedy, kiedy ktoś potrzebował porady z 'wyżej półki', lub leczenia. Osoby wrażliwe na wibracje, wsłuchane we własne ciało, zawsze wyczują ich źródło i efekty, jakie na nich wywiera. Źródłem wibracji może być, między innymi, kolor/światło, dźwięk, temperatura, ruch, meteoryt/kometa, minerał (= skała, wzgórze, miejsce w górach), roślina/drzewo, woda, ogień, zwierzę, istota/energia z innego wymiaru/eteru, promieniowanie kosmiczne, rozbłyski i burze słoneczne, silnie zjonizowane powietrze (przed letnią burzą robimy się agresywni, kłótliwi), oczywiście drugi człowiek i wiele innych obiektów, oraz częstotliwości.
Nie bez powodu też mówi się, że 'kamienie mają pamięć', czy też 'ściany maja uszy' - osoby wrażliwe mogą wyczuć energie poprzednich mieszkańców obcego miejsca - skansenu, zamku, zrujnowanego zakładu przemysłowego, bunkra/fortu, szpitala, miejsc śmiertelnych wypadków, spaleń, itd. Związki chemiczne tworzące minerały mają określone struktury, tak samo jak atomy, białka, wody i innych elementów składających się na budowę naszego ciała. Nie ma możliwości, by w świecie, w którym wibracje nieustannie przenikają się, takie struktury nie mogły na siebie oddziaływać czy to pozytywnie, czy negatywnie.


Zakładam więc ponownie, że szamani jako pierwsi poczuli i zrozumieli, że minerały 'rozmawiają' z nimi (komunikacja przez serce) i oferują swoją pomoc - wpływają na poprawę samopoczucia, komunikację z wszechświatem, odbieranie wiadomości z wyższych wymiarów, dobre pomysły, koncentrację, itp. Oczami wyobraźni widzę zatem wędrownego handlarza, podróżnika, kapitana statku, który mógł mieć styczność z takim szamanem/ką w innym kraju. Poprosił (albo nawet zmusił) go/ją o wskazanie miejsca, skąd wydobywał/a minerały, zaproponował wymianę lub sprzedaż. Nauczył się też jakie minerały można mieszać ze sobą w formie korali, naszyjników, bransoletek, masek i wiedzę tą przywiózł do swojego kraju - Europy, Azji, Ameryki Północnej, co później wykorzystano przy zdobieniu zbroi, ubrań, pasów, insygniów władzy, oraz broni. Rzymianie, Egipcjanie, Chińczycy, Hebrajczycy, Grecy, Sumerowie, wszyscy oni ozdabiali się nie tylko minerałami, ale także np. tektytami - rodzajem szkła, podobno powstałego w wyniku uderzenia rozgrzanego meteorytu o Ziemię (część tułowia słynnego, egipskiego skarabeusza wykonana została z żółto-zielonkawego szkła pustyni libijskiej).


(źródło zdjęcia)

Szybko zrozumiano, że minerały, a co za tym idzie, jubilerstwo, to dochodowy biznes, jeśli trafi się na bogatych klientów. Czy szamani na tym zarobili? Nie wiadomo. Ci, którzy znali miejsca wydobycia i dali się skusić na ich wyjawienie, mogli albo zyskać, albo zginąć pod byle pretekstem, np. za wyznawanie 'pogańskiej' wiary (patrz: Aztekowie, Majowie, Inkowie, Celtowie, a także Słowianie). Minerały zaczęto wydobywać w celach zarobkowych (handel wymienny), co spowodowało powstanie nowych dziedzin nauki - geologii i gemmologii. Dodatkowo, ceny minerałów podbijano oprawą - złotem, srebrem, meteorytami, itp. W poszukiwaniu bogactwa, Ziemia została rozorana wzdłuż i wszerz. Zginęło i nadal ginie wielu górników próbujących zarobić na życie pracą w niezabezpieczonych kopalniach, jednak bez ich poświęcenia w ogóle nie mielibyśmy dostępu do minerałów (podobne zaangażowanie się w imię przeforsowania własnego zdania lub projektu występuje w środowiskach naukowców, artystów, muzyków, pisarzy, filozofów, rebeliantów, sędziów, polityków itp.) Mimo tego, uważam, że konkretne miejsca powinny być sprawiedliwie chronione - nie tylko przed szabrownictwem, ale i niedostępne branżowym monopolistom, a prawo do ziemi i decyzje powinny należeć do tubylców - np. sakralne miejsca do Aborygenów, Indian Ameryki Półn., a nie białych właścicieli kopalń.


Według mojej wiedzy, duchowość i nauki ścisłe były kiedyś jednością - osoby, które mają wspomnienia z Atlantydy, oraz z innych planet, systemów słonecznych, galaktyk, zapewne mogą to potwierdzić. Niestety, im bardziej oddalamy się od tych czasów, tym więcej powstało dualizmów po to, aby tworzyć grupy skłóconych ze sobą ludzi, sprzeczne teorie, regułki, religie, sędziów i katów wymuszających na wolnych ludziach tylko jeden rodzaj 'wiedzy' i 'wiary', niezgodny z prawdą, jaką oferują im/nam własne serca. Dualizmy te są wspierane przez osoby, które celowo, także w tych czasach, nie chcą przyjąć do wiadomości, że minerały mają właściwości energetyczne i, że jubilerstwo mogło zostać zapożyczone od wrażliwych na wibracje przyrody szamanów-kolekcjonerów oraz samej Gai, która tworzy swoje dzieła tak, aby nam, ludziom, pomagać poczuć się lepiej. Jednak, kto naturalnie czuje wibracje, ten je czuje, to jest fakt. Nie możemy nikogo zmuszać do zmiany opinii, bo każdy należy do siebie samego. Nie możemy także pozwolić niedowiarkom na niszczenie wiedzy, jaką otrzymujemy poprzez czucie i myślenie, tylko dlatego, że przeciwnicy wymagają, abyśmy uznawali wyłącznie wiedzę napisaną przez człowieka, dla człowieka i w oparciu o 'naukowe badania'.


Ta nasza ziemska nauka dalej nie ma dowodu na to, jak powstał wszechświat, nie posiada jeszcze urządzeń, którymi poznałaby zasady działania np. telepatii, intuicji, deja vu, proroczych snów, a wszystko co mają naukowcy, to hipotezy, formułki matematyczne, uzgodnienia, założenia i ich akceptację. Przykład, zakłada się, że jądro naszej własnej planety jest żelazne, płynne, jednak przez tysiące lat żadne urządzenia badawcze nie dotarły jeszcze tak głęboko, aby wszystkim pokazać niezaprzeczalny dowód. W szkołach uczą nas często założeń, a nie gwarantowanej prawdy. Takie hipotezy czyszczą się podczas przebudzenia duchowego, więc im więcej ktoś wchłonął, tym większy będzie miał ból głowy, lub radość, jeśli coś okazało się zgodne z założeniami ;). Z satysfakcją obserwuję natomiast, że naukowe odkrycia coraz bardziej zbliżają się do tego, o czym ruch New Age już dawno wie dzięki osobom, które wierzą we własne odczucia, wiedzę uzyskaną od istot z innych wymiarów i z pamięci DNA.


Tak, żyliśmy już na Marsie. Tak, braliśmy udział we wojnach gwiezdnych, uczyliśmy się i walczyliśmy w szeregach Wegi, Smoka, Syriusza, Oriona, oraz oddziałów spoza tej galaktyki (i dlatego XXI wieczne gadżety, plazmowe TV, hologramy, zaawansowane karabiny i mundury wojskowe, zegarki z dostępem do 'fejsa' i przewracające się roboty nie robią na nas wrażenia ;) ) Tak, w naszym układzie była jeszcze jedna, a może nawet dwie planety/planetoidy - patrz: pas asteroidów i Kuipera. Tak, małpy, to mutanty stworzone przez skrzyżowanie dawnych ludzkich genów ze zwierzęciem, żeby zatrzeć ślady po poprzednich cywilizacjach przylatujących tu z innych wymiarów na statkach kosmicznych, i po to, by zrobić z nas ziemską ciemnotę dla stworzenia niewolnictwa, podporządkowania monopolistom, kontroli i prania mózgu. Tak, istnieją pozaziemskie rasy, ale nie znajdziemy ich w tym wymiarze i na innych planetach tego układu słonecznego, dopóki same się nie zmaterializują, aby ludzkie oczy mogły je dostrzec. Porozumiewają się z nami codziennie, a kto wyczuwa taką obecność, ten wie, i korzysta z przekazanej wiedzy ;)
Ludzki mózg został stworzony w celu przetrwania na Ziemi i nie ma nic wspólnego ze zdobywaniem wyższego rodzaju nauk, odkrywania wspomnień z innych wcieleń i rozumienia, czym jest duchowe przebudzenie. Mózg przyjmuje tylko to, co mu się zaprogramuje w określonej formie i utrwali poprzez powtarzanie, albo nadpisywanie danych, jak na komputerowym dysku twardym. Całą resztę 'brudnej roboty' przejmuje serce, które jest bramą do innych wymiarów i prywatnym detektorem kłamstw.




PO CZYM POZNAM, ŻE MINERAŁ POPRAWIA MI PRZEPŁYW ENERGII?

Jeśli energia nie przepływa harmonijnie poprzez nasze ciało (byliśmy pod wpływem stresu, smutku lub ekscytacji, odczepiliśmy się za bardzo od świata materialnego, zużyliśmy zasoby energetyczne), to w moim prywatnym odczuciu, podczas zetknięcia kamienia ze skórą pojawia się wewnętrzny impuls w ciele, który powoduje, że płuca robią dodatkowy, głęboki wdech, a zablokowana czakra 'rozluźnia się', wciągając w siebie energię minerału. I wtedy zaczynamy czuć się swobodniej. Jest to bardzo charakterystyczne doznanie, po którym rozpoznaję, jakie bransoletki mam założyć w danym dniu.




OBJAWY TZW. PRZEBUDZENIA DUCHOWEGO A ZASTOSOWANIE ENERGII MINERAŁÓW

Litoterapia, jako dziedzina tzw. medycyny alternatywnej musi być zatem o wiele starsza niż jubilerstwo, dlatego nie dajmy sobie wmówić geologom i sprzedawcom minerałów, że kamienie są martwe. Bądźmy też rozsądni w ich wyborze, bo każdy z nas ma inną wibrację i blokady energetyczne - co dla jednego będzie przydatne, dla innego może oznaczać niepotrzebne wydanie pieniędzy. W przypadku ciężkich chorób fizycznych, trzeba konsultować się z lekarzem, bo tu ani minerały, ani zioła nie pomogą, a jedynie czasem może dopomóc zmiana myślenia - myśl tworzy rzeczywistość i przyciąga wydarzenia.


Kamieni z powodzeniem można jednak używać w celu złagodzenia tzw. oznak duchowego przebudzenia, kiedy nasza dusza, umysł i ciała subtelne ulegają całkowitej, dogłębnej transformacji - dusza wydobywa się z naszego serca, łączy się z naszym innym, wyższym Ja - oryginałem (na Ziemi jesteśmy kopią) i stopniowo (bez umierania!) wymienia nas - stłamszonych ludzi na te istoty, którymi byliśmy na samym początku, zanim staliśmy się ludźmi - odzyskujemy swoje dawne 'esencje' i umiejętności smoków, aniołów, gwiezdnych dzieci, hybryd obcych ras galaktycznych. Powoli stajemy się nowymi-starymi ludźmi, zdolnymi do otrzymania, przechowania i przekazania najmocniejszej we wszechświecie miłości i wiedzy o wszystkim, co nas otacza. Stajemy się całkowicie wolni od uzależnień, zakłamania, religii, wojen, kontroli i strachu, co powoduje jawny opór ze strony rządów, kościołów, fałszywych pracodawców i innych wyzyskiwaczy, ale to już temat na inny artykuł, i z tym kamienie sobie nie poradzą.


Podczas przebudzenia, które trwa niestety wiele lat a nawet do końca życia, czyści nam się popsute po przodkach DNA, usuwają się złe wspomnienia, wątpliwości co do naszej 'pozaziemskiej' wiedzy, stajemy się wrażliwsi na światło, dźwięki, zmiany pogody, procesy zachodzące w kosmosie, ilość i jakość fotonów światła itd. Do tego wszystkiego, odczuwamy chwilowe bóle i zmiany nastrojów, pojawiające się w różnym wieku, porze i bez przyczyny, na które lekarze nie pomogą, bo badania nie wykazują żadnych złych zmian w organizmie. Bóle takie mogą pojawić się w kilku częściach ciała, a także w tzw. ciałach subtelnych, niewidocznych, które gromadzą różne emocje. W zależności od blokad w czakrach, przez które energia naszego 'plazmowego' ciała (w tym Kundalini) próbuje się przebić i wyczyścić je dla późniejszego przyjęcia światła i miłości, możemy odczuwać dolegliwości w: głowie, karku, plecach/barkach, brzuchu/jelitach, biodrach, kolanach, dłoniach i stopach, kościach, mięśniach, stawach i układzie nerwowym, oraz narządach wewnętrznych - wątrobie, trzustce, nerkach. Nieobce są uczucia kołatania serca, wewnętrznego przyspieszenia, lub spowolnienia energii, skoków wibracji, dezorientacji, nagłej senności, błogości, wyostrzenia kolorów i kształtów, zawrotów głowy, kłopotów z widzeniem, uczestniczenia w jakichś wydarzeniach, których oczy nie widzą, ale ciało czuje, itp. Pojawiają się też problemy z identyfikacją własnej płci, bo składamy się z dwóch równoważnych energii, a podczas przebudzenia, odzywa się w nas męska lub żeńska część z poprzednich żyć i prosi o priorytet, o kupienie czegoś, co miał/miała w poprzednim życiu, o zmianę pasji, pracy, środowiska, znajomych itp.


Możemy doświadczać też wizji lub snów, w których widzimy obce istoty, statki kosmiczne, wzory na niebie, wspomnienia scen i katastrof z przeszłych żyć. W snach, działamy z perspektywy naszych innych 'ja' żyjących w światach równoległych, które ulegają połączeniu. Kontynuujemy znajomości, a nawet zawieramy ugody, wyznajemy miłość zmarłymi osobom, z którymi byliśmy kiedyś związani emocjonalnie, a które to związki nam 'nie wyszły'. Spotykamy w rzeczywistości i rozpoznajemy nasze 'drugie połówki' - karmiczne, bratnie i lustrzane/bliźniacze dusze (stary duch może żyć w dwóch ważnych, z punktu widzenia wszechświata osobach, które w jakimś okresie zostały oddzielone od siebie, a które po milionach lat dostają szansę ponownego zjednoczenia się i transformacji nie tylko siebie, swoich przeszłych wcieleń, ale i części sieci energetycznej otaczającej Ziemię). Najdziwniejszym uczuciem jest jednak mieszanie się kwantowych ścieżek czasowych - naszej przeszłości z teraźniejszością i przyszłością (wszystkie one współistnieją ze sobą w jednym czasie; czas liniowy został stworzony głównie w celach biznesowych, dla usprawnienia handlu, nawigacji i komunikacji między kontynentami).


Nie uczono nas o tym w szkołach, więc pierwszymi reakcjami ego/mózgu są ucieczka, strach, histeria, wmawianie sobie chorób, odrzucanie podsuwanych przez Wszechświat zmian, depresja a nawet samobójstwo. Przebudzenie da się przeżyć, wystarczy być cierpliwym i zaakceptować, że nie ma powrotu do starego, gorszego świata! Jednak ci wrażliwsi z nas, którzy od dziecka są wsłuchani w sygnały własnego ciała, także i teraz posłuchają porad swojego wyższego Ja i zrobią, tak, jak im znowu zacznie podpowiadać tzw. 'intuicja'. Wtedy też najczęściej kierowani jesteśmy (intuicyjnie) ku informacjom o wpływie wibracji minerałów na ciało i psychikę człowieka, kupujemy je, lub zapisujemy się na wizytę u uzdrawiacza Reiki. Jeśli na nas 'działają', to wiemy, że nie jest to efekt placebo, a jeśli nie, szukamy innych metod pozbycia się 'produktów ubocznych' tej wewnętrznej przemiany np. w formie przeprowadzki w inne miejsce, rozwodu/zerwania z karmicznym partnerem, z którym nagle zakończyło się porozumienie, zmiany zainteresowań, itd.


Przebudzenie, to proces, którego nie da się ominąć lub przyspieszyć - jeśli się wydarzy, to nie ma odwrotu. Nagrodą jest totalna, wewnętrzna integracja, poczucie spełnienia, szczęścia, wykonania 'misji' i odzyskanie naszego najlepszego, najbardziej zaawansowanego oryginału Ja. I tego właśnie boją się negatywne istoty na Ziemi, dlatego przynoszą nam konfliktowe myśli i wiadomości, wątpliwości, obcych ludzi, którzy odsuwają nas od naszej duchowej ścieżki i prowokują złe zachowania. Mózg to przepuszcza, martwi się brakiem gotowych rozwiązań, fiksuje. Serce natomiast nie pozwala na takie wpływy z zewnątrz, dlatego niezbędne jest słuchanie jego 'głosu'. Dodam na koniec, że częstotliwości wytwarzane przez nasze mózgi i serca są różne, dlatego mózg jest gniewny i niecierpliwy, a serce będzie weryfikować to co samo wie, lub otrzymuje z innych wymiarów i czekać na rozwój sytuacji.