Obserwacja - Alocasia amazonica
Dodane przez admin dnia 23.09.2019 20:34
Alocasia, to kolejna piękność ze świata roślin obrazkowatych (Araceae). Dzięki swoim wybijającym się z otoczenia sztywnym, strzałkowatym liściom o błyszczącej lub welwetowej powierzchni i grubym nerwom, pod dachy mieszkań trafiło kilka z ponad dwustu naturalnie rosnących odmian alokazji, a dodatkowo na potrzeby rynkowe, wyprodukowano kilkadziesiąt krzyżówek tej rośliny (w tym dosyć polsko-brzmiącą odmianę Alocasia 'Frydek').

Według informacji miłośnika aroidów Steve'a Lucasa (zmarłego już autora strony i prywatnego ogrodu botanicznego 'Exotic Rainforest', który konsultował wiele swoich roślin ze znawcami tematyki obrazkowatych, naukowcami i botanikami z całego świata), 'Alocasia amazonica', to krzyżówka Alocasia longiloba Miq. i Alocasia sanderiana W. Bull, która na potrzeby sprzedaży występuje pod nazwą 'amazonica'. Hodowca aroidów, John Banta wraz z ekspertem od roślin obrazkowatych Juliusem Boosem, postanowili dowiedzieć się, skąd pochodzi nazwa 'amazonica'. Wyśledzili oni, że w latach 50-tych naszego wieku, w Miami na Florydzie funkcjonowała szkółka roślin egzotycznych pod nazwą 'Amazon Nursery', której właścicielem był Salvadore Mauro. Na potrzeby biznesowe, nazwał on swoją hybrydę 'amazonica', i tak się już przyjęło. Jednak tak na prawdę, 'Alocasia amazonica' nie jest prawidłową botaniczną nazwą odmiany, nie powinno się jej zapisywać czcionka pochyłą (jak wymagane jest to po łacinie), nie rośnie w naturze w lasach deszczowych Azji, nie znajduje się jej w okolicach rzeki Amazonki i nie powinna występować jako zarejestrowany kultywar. Jak łatwo sprawdzić, nie występuje w spisach zarejestrowanych i zaakceptowanych nazw roślin np. w Tropicos czy The Plant List lub jest zaznaczona jako 'nomenklatura niewłaściwa' (IPNI).

Lucas pisze także na stronie 'Exotic Rainforest', że technicznie rzecz biorąc, identyczną roślinę stworzono o wiele wcześniej we Francji; informację o niej opublikowano w Revue Horticole w 1891 r. Hybrydyzacji dokonali bracia Chantrier we francuskim Mortefontaine. Skrzyżowali oni Alocasia lowii (synonim, obecnie Alocasia longiloba Miq.) z Alocasia sanderiana, a wynikowa roślina została nazwana Alocasia x mortefontanensis André (od nazwiska francuskiego botanika Éduard François André), jednak on sam nigdy nie zastosował nazwy 'amazonica' w kontekście tej rośliny. Być może, Alocasia x mortefontanensis jest sprzedawana obecnie jako Alocasia Poly (lub Alocasia 'Polly'), i jest nieco mniejsza od bohaterki tego artykułu.

Moja alokazja należy do odmian łatwiejszych w uprawie domowej, oczywiście przy zachowaniu najważniejszych wymagań co do podłoża, częstotliwości podlewania, oświetlenia, temperatury i wilgotności powietrza.
W naturze (lasy deszczowe podzwrotnikowej Azji i wschodniej Australii) przedstawicielki gatunku Alocasia dorastają do 1,5 metra wysokości, liście mają +40 cm długości, a łodyżki liściowe mogą dochodzić do +60 cm długości. Nie wymaga podpór, jest niepnąca, a w podzwrotnikowym klimacie wykorzystywana jest do dekoracji ogrodów, fontann, basenów i oczek wodnych, podobnie jak Philodendron bipinnatifidum lub Ph. xanadu*.

Posiadam 'Alocasia amazonica' od 28.08.2018 r. Przez prawie 5 miesięcy nie wypuściła ani jednego nowego liścia. Przesadziłam ją w październiku - zastosowałam podłoże torfowe z perlitem i wermikulitem, nie wykruszając za bardzo oryginalnej ziemi, w której rosła, bo była jeszcze świeża i przepuszczalna. Ku mojemu zdziwieniu, bulwy, z których wyrastają liście były bardzo niewielkie, wręcz nieproporcjonalnie małe w stosunku do liści. Oderwałam też kilka jedno-centymetrowych cebulek potomnych i posadziłam w osobnej doniczce, jednak do tej pory (luty 2019 r.) nie wykazują żadnych oznak wzrostu.

W listopadzie 2018 r. przeprowadziłam się do nowego mieszkania, które jest zupełnie inne od poprzedniego, a Alocasia pojechała ze mną w ramach eksperymentu. Mieszkanie znajduje się na 10 piętrze bloku z PRL-u i jest bardzo jasne - wszystkie ściany są białe i nudne. Jedyne dwa okna wychodzą na wschód i są mniejsze niż w moim domu, jednak biel ścian bardzo dobrze odbija światło. Duży parapet pozwala trzymać alokazję bezpośrednio przy szybie, a poza tym nie jest niczym zasłonięta - brak firanki, żaluzji, innych budynków i drzew na wysokości okien. W domu natomiast, mam pokój parterowy, południowy, ściany pomarańczowe, duże podwójne okna, firankę, żaluzje, a do tego ok. 40 metrów od okna po stronie wschodniej i południowej rosną drzewa.

W styczniu 2019 r., Alocasia wypuściła nowy liść, który rósł w szybkim tempie i gabarytami przypomina starsze liście. Zauważyłam też, że alokazja lepiej się rozwija, kiedy jest więcej podlewana (2-3x w tygodniu w zimie w ogrzewanym mieszkaniu), ale pod warunkiem, że podłoże jest bardzo przepuszczalne. Rośnie w plastikowej doniczce oraz osłonce i stoi na długiej podstawce (od podłużnej doniczki balkonowej) wypełnionej wodą, która paruje wokół rośliny. Mieszkanie jest ogrzewane, ale utrzymuję ok. +18C, bo nie lubię przegrzewać, a do tego wietrzę je codziennie.

Na początku lutego 2019 r., między łodygami pojawił się zielony 'wyrostek', który od początku wyglądał mi podejrzanie, bo nie przypominał zawiązku liścia. Dnia 15.02.2019 r. twór ten otworzył się, ukazując jasno-zieloną osłonę (spatha) białej kolby kwiatowej (spadix). Taki wygląd jest typowy dla roślin obrazkowatych - kwiaty męskie znajdują się na górze kolby, a kwiaty żeńskie na dole. W zasadzie, pierwszy raz bezpośrednio patrzę na kwitnące Araceae z własnej kolekcji, bo żaden ze starszych filodendronów jeszcze u mnie nie doszedł do tego etapu rozwoju. Zapach kwiatu jest dosyć miły, przypomina mi nowe, syntetyczne tekstylia (np. sweter) kupione w sklepie i jeszcze nie prane. Ciekawi mnie, w którym miejscu pokaże się kolejny liść, kiedy kwiat uschnie.

*Uwaga, w 2018 r., po badaniach DNA, Philodendron bipinnatifidum i xanadu zostały przypisane do nowego gatunku Thaumatophyllum.







Po tygodniu (ok. 24.02.2019 r.) Alocasia otwarła drugi, chociaż o wiele mniejszy kwiat. Jednocześnie, dwa najstarsze liście zżółkły i trzeba je było usunąć. Zostawiam torebkę nasienną z pierwszego kwiatu mimo, że pozwalanie roślinie na wytworzenie nasion osłabia ją w tym okresie czasu.







Tekst i opracowanie: Katarzyna 'NINa' Górnisiewicz. Zdjęcia: z archiwum autorki. Kopiowanie, powielanie i reprodukcja powyższego tekstu i/lub autorskich zdjęć bez zezwolenia autorki jest zabroniona.