Obserwacje - Ph. hastatum
Dodane przez admin dnia 22.07.2020 20:45
Philodendron hastatum
Filodendron uprawiany na całym świecie ze względu na liście w odcieniu srebrzystej zieleni, jednak niezbyt popularny z powodu chaotycznego pokroju.
'Hasta' po łacinie oznacza dzidę lub włócznię. Nazwa 'hastatum' nawiązuje do strzałkowatego kształtu dorosłego liścia tej rośliny.

Data: 2008
Stan wyjściowy: sadzonka, 4 liście.
Podłoże: torf z perlitem. W hydroponice od 2012 r.
Oświetlenie: min. 1,5 m od dużego okna, wystawa południowa.
Dla: cierpliwych.
Link do albumu

Wzrost filodendrona podczas miesięcy zimowych jest praktycznie niezauważalny. W lecie, trzymany w ciepłym, południowym pokoju lub w tunelu foliowym o wystawie południowej i często zraszany, tworzy co jakiś czas liście, nie częściej niż 1 szt. na miesiąc lub dwa.
W warunkach domowych, jak i w tunelu szklarniowym nie wytworzył znaczących korzeni powietrznych; pozostały one w formie wyjściowej, czyli ok. 0,5-1 mm długości.
System korzeniowy jest bardzo słabo rozbudowany, zaledwie kilka cienkich korzonków, podobnie jak u Ph. hederaceum., dlatego filodendrona bardzo łatwo zalać. Podłoże powinno pozostawać ledwie wilgotne, ale w zamian liście muszą być zwilżane, aby nie doszło do ich zasychania i utraty.
Szybko traci dolne liście, więc dla uzyskania ładnej kompozycji, należałoby sadzić w jednej doniczce kilka sadzonek o różnej wysokości.
Cięte sadzonki ukorzeniają się bardzo długo (3-4 miesiące!) w warunkach domowych, w słoiku z wodą.
Od jak najmłodszego wieku wymaga podpory, bo ma tendencje do wykrzywiania się, co nie dodaje mu urody. Pokrój jest chaotyczny, jednakże istnieje prawdopodobieństwo, że jeśli miałby przez kilka lat to samo stanowisko, o takim samym natężeniu światła, to liście i ogonki liściowe nie wykręcałyby się w różne strony.

2008
marzec 2010
wrzesień 2011

2012
styczeń
luty
maj
październik

2013
lipiec

2014
maj
lipiec

2016
maj

2019 - nie mam, sprzedałam.

2020 - ocalona mała sadzonka wypuściła jednak korzenie
lipiec

2008 (po prawej)


marzec 2010




wrzesień 2011


styczeń 2012


luty 2012

Mniejsza sadzonka filodendrona została zalana, trzeba było ją odciąć i wstawić do wody. Na sadzonce nadal rozwija się młody liść, ale pozostałe zżółkły i wymagały usunięcia.
maj 2012

Po przesadzeniu do nowej ziemi i doniczki oraz umieszczeniu rośliny w tunelu foliowym i przy nieco zwiększonym podlewaniu (ze względu na 30-stopniowe upały), stare liście zaczęły wiotczeć i szarzeć, co było oznaką zalania korzeni oraz prawdopodobnie wystawienia rośliny na działanie na zbyt wysokiej temperatury.
Całą dolna część łodygi pod najniższej położonym liściem została odcięta na wysokości 6 cm od łodyżki. Filodendron został umieszczony w słoiku z wodą, ale liście nadal żółkły i trzeba je było usuwać. Obecnie zawiązek nowego liścia rozwija pierwszą połowę blaszki.
Podobnie zachowuje się mniejsza sadzonka, z której łodygi zaczynają wyrastać boczne odrosty, mimo, że sadzonka w dalszym ciągu zupełnie nie chce się ukorzenić.
Odcięte, korzeniowe części obu sadzonek zostały umieszczone w słoiku z wodą, w najciemniejszym miejscu tunelu foliowego.
październik 2012

Filodendron rośnie stabilnie, chociaż wolno mimo pobytu w tunelu foliowym przez całe, upalne lato




lipiec 2013

Filodendron spędza lato w tunelu foliowym. Nie wykazuje przyspieszonego wzrostu, jednak lepiej rośnie w temperaturze ok. +24-26C niż podczas ponad +30C upałów. Wytwarza jednak długie korzenie czepne. Jego pokrój jest nieładny, więc należy go już od młodości prowadzić przy paliku i podwiązywać.


maj 2014

Okres zimowy nie powstrzymał wzrostu rośliny, jednak nowe liście są mniejsze. Na szczęście ogonki liściowe nie wydłużyły się. W doniczce znajdują się 3 sadzonki i mimo zagęszczenia w dolnych partiach, żadne liście nie usychają i nie odbarwiają się. Jak widać na zdjęciu, filodendron jest coraz wyższy, jednak nie wytwarza ani znaczących korzeni powietrzno-czepnych, ani większych liści.


lipiec 2014

Roślina po 6 latach (w tym 2 latach w hydroponice) uprawy zaczęła wytwarzać dorosłe liście w kształcie grotu strzały. Co ciekawe, uprzednio liście wydostawały się z okrywy starszego liścia (często trzeba je było po prostu z nich wydłubywać, bo w warunkach mieszkaniowych, mimo nawilżania mają ciągle za niską wilgotność), następnie nabierały odpowiedniego kształtu, a roślina tworzyła kolejny odcinek pędu w łodyżce liścia, podobnie jak Monstera deliciosa. W przypadku powstawania dorosłych liści, Ph. hastatum wydaje się wytwarzać pęd niejako niezależnie od liści tak, jak np. Ph. 'Emerald Queen' czy Ph. hederaceum.




(nowy liść po prawej stronie rośliny)




(nowy liść na górze - po prawej stronie rośliny; u podstawy nerwu głównego i blaszki liściowej widać już wierzchołek nowego liścia)



maj 2016
Przez cały 2015 r. nie aktualizowałam zdjęć Ph. hastatum, ponieważ osiągnął wysokość prawie 180 cm i z braku miejsca, nie mógł już stać na starym stanowisku. Przestawiłam go więc z lewej strony południowego okna na prawą, i w efekcie filodendron zareagował natychmiast negatywnie. Kolejne nowe liście były miniaturowe, ale miałam nadzieję, ze jakoś sobie poradzi, była to jednak jedynie wegetacja. Do tego wszystkiego zaczęły też gnić korzenie (filo nadal w hydroponice), dlatego jedynie mogłam wymienić wodę w pojemniku. Korzenie wrosły się już mocno w keramzyt, więc nie było go jak wymienić.
Dlatego, w maju wyjęłam filodendrona z pojemnika, usunęłam bardzo dużą ilość zgniłych korzeni, praktycznie cały środek i przesadziłam go do doniczki z podłożem kokosowym. Przesadzanie roślin z hydroponiki do podłoża zawsze stanowi ryzyko, że się nie przyjmie (dostęp do tlenu w wodzie vs. w podłożu, plus ich ewentualne uszkodzenia spowodowane 'przeprowadzką').

I tak też się stało, Ph. hastatum kompletnie sobie nie poradził ani w na swoim starym miejscu po lewej stronie okna, ani w podłożu. Ponad to, ta odmiana jest wybitnie odporna na szybkie rozmnażanie przez cięcie, tzn. ukorzenia się bardzo wolno i słabo, a jeśli się już ukorzeni, wytwarza początkowo brzydkie, małe liście. Typowymi objawami zamierania korzeni (ocena bez wyciągania rośliny z podłoża), z którymi mam już niestety praktykę, są: zwijanie się liści, utrata sztywności blaszki liściowej, jej blasku, a także marszczenie się tkanki na pędzie. Dałam mu jednak szansę na przystosowanie się i stał tak jeszcze w podłożu przez 3 tygodnie, podczas których stan ani nie pogarszał się, ani nie poprawiał, przynajmniej wizualnie.
Kiedy w końcu zdecydowałam się go wyciągnąć z doniczki, ciąć i próbować ratować przez ukorzenianie w wodzie, nie posiadał już żadnych starych korzeni, bo wszystkie zgniły, a korzonki czepne już dawno uschły. Pocięłam go więc na kilka kawałków ok. 30 cm długości i umieściłam w pojemnikach z wodą. Było to tydzień temu, jednak od tego czasu nie widzę żadnej poprawy, liście nadal są pozwijane, więc prawdopodobnie niedługo będę żegnać kolejnego po bipinnatifidum filodendrona. Nie jest to wielka strata w kolekcji, bo i tak miałam go zamiar sprzedać ze względu na wysokość, jednak jest to strata finansowa, bo taki okaz mógł się sprzedać nawet za 100 zł. Lekcja: Ph. hastatum potrzebuje dużo światła do poprawnego wzrostu!

lipiec 2020 r.

W szklarence zostawiłam kawałek odłamanego pędu, który po wielu miesiącach puścił korzonki i tak sobie siedział w słoiku, aż do dziś. Dostał nowe podłoże i zobaczymy, doświadczenie już mam i będzie z nim po prostu męka.




Tekst i opracowanie: Katarzyna 'NINa' Górnisiewicz. Zdjęcia: z archiwum autorki i z Internetu. Kopiowanie, powielanie i reprodukcja powyższego tekstu i/lub autorskich zdjęć bez zezwolenia autorki jest zabroniona.